- No a dalej bylo rowerowo i to o wiele dluzej niz do Kappa, towarzystwo sie rozleniwilo ,pasa popuscilo,wiec wzdluz rzeki na okretke ,zawijasami,krecilismy sie po Tokio do zmierzchu.
- Tego dnia kolacji nie bylo...ale zdaje mi sie, ze przez sen slyszalam jakies kuchenne dzwieki..
sobota, 2 lutego 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz