Oto nasi ratownicy
- Fale ogromne, wiec z wielkiej plazy jedynie skrawek tuz przy skalkach wydzielono tego dnia dla moczacych sie. Mozna bylo brodzic, rzucac sie na fale i trzeba bylo uwazac aby nie podpasc...
- Byli baaardzo aktywni, nie pozwalali nam uzyc naszych przegrzanych rozumkow i nie wierzyli w zdrowy rozsadek. Spacer wzdluz plazy przy zanurzeniu do kostek okazuje sie byc zagrazajacy zyciu wiec czekalismy az patrol nawiedzonych zbawicieli plazowiczow przejdzie, i mozna bedzie posunac sie spacerowych krokiem w ciszy...
- Sadzac po wieku nacisk na prewencje wydaje sie zrozumialy, ale skoro Bog dal czlowiekowi wolna wole , to moze jednak nie trzeba byc od niego lepszym????
- O 17 ratownicy lubujacy sie w naduzywaniu swych megafonow wykrzyczeli ostatnie ostrzezenie: ze juz koncza dyzur i teraz to bedzie juz okrutnie niebezpiecznie!!- plaza odetchnela szumem morza wreszcie.
