- Pierwsza proba curry parenascie lat temu... bylo to "amakuci balmondo kare"czyli curry lagodne, "slodkie",a wydawalo sie bardzo ostre- nic dziwnego -raczej obcy to Slowianom smak.
- Potrawy slone i pieprzne, tluste , kwasne - czy to typowo polskie? Ciekawe co teraz sie na co dzien jada.
- A ja sprobowalam co by bylo gdyby i... kupilam TO-trzydziestokrotnie "skarowane" KARE -bylo smaczne!!!
- Na zdjeciu dowody mej dzielnosci-paczka z sosem curry 30 razy ostrzejszym od najlagodniejszego.(Zwykle jadamy takie z numerkiem 3 lub 4).
- Mala torebka zawiera wzmacniacz z jednej z wielu super ostrych papryk - brazylijskiej pimenta de cheiro -i po dodaniu mamy sos o numerze 45 w skali ostrosci, nie wiem przez kogo ustalonej, widocznej na sosach kupowanych w lokalnych sklepach.
- 30stka jest OK wiec przy dopingu rodzinki dodaje wzmacniacz i otrzymuje 45"karatowa" mikstura-zjadlam- ratujac sie pozniej swieza pietruszka i chrupaniem lisci kapusty, aby moje hartowane podniebienie doznalo nieco ulgi- lepiej NIC nie pic!
sobota, 20 czerwca 2009
Hartowanie podniebienia
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz