sobota, 7 lutego 2009

A w szkole polskiej...



  • Warsztaty kaligrafii...
  • Dzieciaki zadowolone, podkoszulki pięknie wymalowane .Tylko...dlaczego na zajęciach z języka polskiego? 
  • Szkółka polska to raptem dwa spotkania w miesiącu, po dwie godziny każde, w tym przerwa półgodzinna na podwieczorek.
  • Wdzięczna jestem za wszelkie atrakcje, ale zależy mi bardzo na zwykłych zajęciach, z poznawaniem gramatyki języka, który nie jest łatwy, nie jest często używany i daleko do określenia go ojczystym, gdy do Polski jeździmy co trzy lata, na krótko.
  • Fakt, że Kaori mówi po polsku graniczy z cudem. Im jest starsza, tym jednak niechetniej godzi się na tłumaczenie swojego Świata na język polski...za trudne...

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

:) A props gramatyki języka polskiego.. dzisiaj właśnie miałam w klasie zawodowej lekcje z gramatyki "treść i znaczenie wyrazu" i " budowa słowotwórcza wyrazów". Chłopaki bawili się świetnie, zwłaszcza 'rozgryzając' zależności miedzy zakresem a treścią wyrazów.
Ja podziwiam Cię za umiejętność opanowania japońskiego!!! Jesteś, tak jak dawniej, niesamowita!!
Podobno dostrzegamy przede wszystkim to, co umiemy nazwać, wyrazić... nasza wizja świata i odczuć ubożeją, jeżeli nie znajdujemy dla nich nazwy... Chyba rozumiem Twoją córkę.
Pa pa

Mikesz pisze...

OO,Drogi Anonimie,marze abys uczyl/a polskiego Kaorine!
zaleznosci miedzy zakresem a trescia...ja nawet nie wiem o co chodzi..zreszta zaczynam robic tez bledy ortograficzne..Ale marzy mi sie porzadny prywatny nauczuciel dla corki,ktory by rozbudzil w niej matematyczna ciekawosc zabawy gramatyka!

Anonimowy pisze...

Z prawdziwa przyjemnoscia poczytalam sobie Twojego bloga. Piszesz tak sympatycznie, ciekawie, zamieszczasz fajne zdjecia.
No i przesliczna masz coreczke, naprawde!!!
Polponka

Mikesz pisze...

Polponko,dziekuje za mile slowa! Ja rowniez ciesze sie, ze trafilam na Twoj blog. Dowiedzialam sie min. ze istnieje cos takiego jak "serum".Moze tez zaczne dbac o swoja buzie?