Podobno ma osiemset lat...
A tu prezentuje mily zwyczaj malych miejscowosci: towar jest, apetyczny,kuszacy,wokol zywej duszy, kuszace, i tylko puszka-sejf na gotowke, cena tych mini pomaranczek 300jenow za siatke, wrzucilismy. "golden orendzi"- slodko kwasne bardzo soczyte i meczace w obrobce.
1 komentarz:
Mnie sie tez zawsze milo robi, jak widze takie kramiki bez sprzedawcow. Ostatnio widzialam cos podobnego nawet w Tokio, byl to kramik na cele dobroczynne. Rzeczy porozkladane byly przed domem, obok nich puszeczka. Nikt tego nie pilnowal, a ludzie i tak pieniazki wkladali. Sympatyczne.
Mam nadzieje, ze na przyszly weekend to juz napewno bedzie sakura...Chociaz jak tak zimno, to nie wiadomo. Pozdrawiam!
Prześlij komentarz