- Tyle milych wyjatkowych miejsc jest w Tokio...
- Po wszelkie wiesci "gdziecojak-owe" zagladam na blog pewnej Kanadyjki (Niebieski Kwiat Lotosu)
- ale ja takze znam pare spokojnych na uboczu polozonych wyjatkowych miejsc, gdzie:
- nie trzeba lyknac kawy pedem by zwolnic innym stolek, gdzie jak sie trafi , to ktos zagra i o instrumentach opowie , gdzie obsluguja nas troche mniej sprawni( jak to sie niezrecznie okresla ) ludzie i kazdy ich ruch uwazny ,skupiony, niosa filizanki po jednej, ostroznie,gdzie i pod drzewem w szumie wiatru siasc mozna za zwykle pieniadze (280 jenow kawa herbata)
- To Siostra Malgorzata(na zdjeciu obok flecistki) mnie tu przyprowadzila, a teraz gdy po 23 latach w Japonii spedzonych wyjedzie, SWAN bedzie mi zawsze sie z nia kojarzyl...do zobaczenia w Rzymie!
sobota, 9 maja 2009
Kawiarenka SWAN
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz