sobota, 27 czerwca 2009

Skomplikowana misja sie powiodla

Zostalam oddelegowana w nieznane, by zdobyc jeden z kilku starych modeli sprzedawanych za grosze . Bedziemy go takze uzywac za grosze przez dwa lata kontraktu, po odlaczeniu jakichs opcji. Szczegoly sa dla mnie niepojete i nawet nie mam zamiaru ich poznawac . Faktycznie, to imponujace- za stowke sie udalo. Ale ja wole zwykla komorke z guzikami. I co najwazniejsze po prostu telefon i sms i NIC wiecej. Od soboty nie ma Tosziego-znikl w czelusciach aifonowych, i kusi, kusi. A ja go zmywam.
  • On- zobacz co za swietna rzecz-"around me"-klikasz i juz wiesz gdzie jest supermarket, kawiarnia, bank..
  • Ja- do tego samego supermarketu chodze 12 lat, banku raczej nie odwiedzam, kawe pije w domu , bo wiadomo na luksusy nas nie stac, ale czekaj...okulary bym chciala naprawic i buty...
  • On-no wiesz ! ta funkcja to nie na takie przyziemne sprawunki...


3 komentarze:

Anna pisze...

Ja to mam tak jak Ty - byle komorka byla. Mam starenka z Softbanku i prymityw straszny, ale zawsze mowie mezowi "no ale przeciez jeszcze dziala!" Ale jemu tez iPhone sie marzy. LOL! Pozdrawiam serdecznie! :)

Mikesz pisze...

Anno,podziwiam za tyyyyle energii i zycie w podrozy.Zagladam i czytam odkad trafilam przypadkiem. Mam dusze cyganska wiec tez bym zyla w drodze najchetniej ale i w taborze,a moja rodzinka niestety woli podroze palcem po DS,Iphone,itp...a sama sie na pewno nie wybiore,bardzo spoleczna ze mnie istota.Gratuluje wiec meza z ktorym mozna konie krasc ,Ameryke zjezdzic ,Trynidada Tobagiem zalatwic

AnnaI pisze...

Hi Mikesz!!!
No z Trynidadu to raczej nic nie bedzie, bo nam tej kwarantanny nie przepuszcza. A ze ojciec meza jest w slabym zdrowiu, wiec na jakis czas osiadziemy tutaj na zadupiu w JP. Niestety.
Ale Yoshiego juz kreci zeby gdzies sie wymknac chocby na kilka dni, bo inaczej mowi ze oszaleje. I ja z reszta tez. Ostatnio tak sobie palnelam "Palau" i zobaczymy co z tego wyjdzie. LOL!
:)