niedziela, 16 sierpnia 2009

Rodzinnie na pare godzin raz w roku tradycyjnie do


Zushi.
  • W wodzie lagodnie, fale byly, ale co to za fale w porownaniu do Shichigahamy-(zostalam przekoziolkowana, bo spoznilam sie nurkujac i wysoka!!!sciana wody ruszyla na mnie)
  • A wiec tym razem nie skaczemy, nie slizgamy sie na desce- jest cudownie leniwie i spiaco. Ilosc ludzi wcale nie przeszkadzala wypoczac, dziwne...To chyba wszechpotezny szum morza rozrzedza inne dzwieki w przyjemne senne mruczenie albo- za dlugo mieszkam tu i inaczej spostrzegam swiat? widze wybiorczo? automatycznie wykasowuje obcy material ludzki z obiektywu mozgu?(w Hawaiians sie to nie udalo)-a wiec jednak to sila morza wiatru nieba nad glowa w duuuzych porcjach dla kazdego z kruszonym lodem, sokiem truskawkowym i mleczkiem skondensowanym koniecznie
  • (Pani Aniu, za kaki gori w TAK gorrraco dziekujemy!)
  • W oddali widac wyspe Enoshima z wieza widokowa po srodku.

Brak komentarzy: