Oto nasi ratownicy
- Fale ogromne, wiec z wielkiej plazy jedynie skrawek tuz przy skalkach wydzielono tego dnia dla moczacych sie. Mozna bylo brodzic, rzucac sie na fale i trzeba bylo uwazac aby nie podpasc...
- Byli baaardzo aktywni, nie pozwalali nam uzyc naszych przegrzanych rozumkow i nie wierzyli w zdrowy rozsadek. Spacer wzdluz plazy przy zanurzeniu do kostek okazuje sie byc zagrazajacy zyciu wiec czekalismy az patrol nawiedzonych zbawicieli plazowiczow przejdzie, i mozna bedzie posunac sie spacerowych krokiem w ciszy...
- Sadzac po wieku nacisk na prewencje wydaje sie zrozumialy, ale skoro Bog dal czlowiekowi wolna wole , to moze jednak nie trzeba byc od niego lepszym????
- O 17 ratownicy lubujacy sie w naduzywaniu swych megafonow wykrzyczeli ostatnie ostrzezenie: ze juz koncza dyzur i teraz to bedzie juz okrutnie niebezpiecznie!!- plaza odetchnela szumem morza wreszcie.
4 komentarze:
pięknie... :)
marzę, żeby choć na chwilę tam pojechać ;) Kto wie, może kiedyś mi się uda? xD
Mam nadzieje, ze mimo nadgorliwej "opieki" dobrze odpoczeliscie! A ja w tym roku nie widzialam jeszcze morza - zadnego... :( Zadowalam sie przegladaniem przewodnika po plazach, gdzie podane sa nawet takie dane jak kolor i gestosc piasku... ;) Pozdrawiam!
Ciekawam,czy w Kanto sa biale plaze,moze wiesz,Polponko?
Ja osobiscie niestety takiej nie znalazlam, a przewodnik chwilowo gdzies mi sie zapodzial... ale jak go odnajde to zaraz sprawdze i napisze!:) Sama jestem ciekawa!
Prześlij komentarz