- Czas spędzany w wodzie i przy wodzie, z rzeki rwącej szumem do poduszki, trwa , nie ucieka, jest go wybornie dużo i gdy minie kalendarzowe dwa i pól dnia, i wsiadamy w autokar do Tokio, dziwimy się jak hojnie obdarował nas .
- A może naprawdę minął tydzień?
wtorek, 29 grudnia 2009
Spacerem wzdluz kanionu Ryuoukyo
środa, 23 grudnia 2009
Swiadectwo po dwoch trzecich klasy piatej
Musiałam się pochwalić, drodzy chrzestni rodzice, na razie zdjęcie, potem wyjaśnię szczegółowiej. MNÓSTWO kolek w przegródce "cudownie!", parę kolek w części " dobra robota", zero kolek w części "noo, może być".
niedziela, 20 grudnia 2009
Noworocznie
Tak to dziś własnoręcznie i cudzonożnie (stóp obu użyczył pan Hiroshi) zrobiłyśmy sobie ryżowe dekoracje noworoczne na drzwi . Nie później niż 30 grudnia zawiesimy i nie później niż 7 stycznia zdejmiemy.Tak jest prawidłowo, jak sadzi Hiroshi, a mi się nie chce zgłębiać tematu wiec mu zaufam....
Niech wszystkie bóstwa opiekuńcze nam w roku przyszłym a i teraz przychylne będą, a amulet nasz niech złe moce odpędza .
piątek, 11 grudnia 2009
Moj ulubiony fast food obiad
Kiedy nie ma czasu gotować, wystarczy odmrozić porcje ryżu. A na górze:
- awokado z majo i sosem sojowym
- okra w mikrofali ugotowana w sekund pare
- mielony tuńczyk i obok szare potomstwo sardynkowe-tzw.sirasu okraszone żółtkiem
- no i natto -sfermentowana soja
(Pani Aniu, właśnie tym panią ugoszczę, skoro już wiem , ze pani nie wzgardzi !)
czwartek, 10 grudnia 2009
Ogrody na dobranoc
Niedaleko nas jest ogród Rikugien. Przez parę grudniowych dni jest otwarty aż do 21, a nie jak zwykle do 17. Podświetlone drzewa w jesiennych barwach na tle pastelowej czerni nocy w mieście- warto pójść na taki spacer
-chodzimy co roku. To zdjęcie jest z 2007,bo tej zimy oba aparaciki były bez baterii, a i liści mniej po deszczach i wiatrach.
niedziela, 29 listopada 2009
Pod gore
Nareszcie wybraliśmy się w las.
- Następnego dnia zesztywniały mi mięśnie,a przecież to takie pagórki leśne a nie góry powyżej strefy kosodrzewiny...Na końcu gorące spa i piwko.Pyszne powietrze!
- Wycieczka dużą grupa nowo poznanych ma mnóstwo plusów-dziecko zamęcza innych a oni uprzejmie zabawiają je, bojąc się źle wypaść, jest pełno słodyczy do podziału i zawsze jest ten jeden ON , z którego można się nabijać cyklicznie gdy zabraknie tematu. I na nowo się rozkręcić i o celu włażenia po to, by zleźć i się zmęczyć - nie myśleć zbyt poważnie.
niedziela, 15 listopada 2009
Sawara i Katori
- Pora chryzantemowa. Pysznie ułożone wielkie chryzantemowe prawdziwki -każdy ma jedna tylko nóżkę, nie kłamię, zaglądałyśmy pod kapelusz!
- W wielu miejscach bedzie teraz mozna podziwiac wystawy kunsztownie ułożonych chryzantem, my wybraliśmy sie do chramu Katori.
- A przedtem - na spacer po uliczkach paru miasteczka Sawara. Urocze, stare domy dawnych kupców nad rzeczka .Czar pryska jednak, gdy co chwila mijają nas samochody. Na pare godzin niedzielnych, gdy turystów dowożą autokary i busy, zamienić te dwie uliczki po bokach rzeki na deptak - wydaje się możliwe, zwłaszcza, ze mozna przeciez przejeżdżać równoległymi i chodzi o naprawdę niewielki skrawek świata...
- Taak , poczucie estetyki po japońsku jest ...punktowe? Piękny detal w brzydkim otoczeniu. Intrygujacy sklep, chciałoby się pochodzić, ale ... z ogłuszającą muzyka , która wygania, przynajmniej mnie . Park z wyjątkowo śliczną płaczącą wiśnią, a wielka tablica z zakazami , zresztą nie dotyczącymi drzewa ,a zachowania w parku, TUZ pod, zamiast gdzieś z boku. Dowodów na brak estetyki w perspektywie panoramicznej mam mnóstwo. Chciałabym umieć wyjaśnić ten fenomen jakoś głębiej, poznać przyczynę, podszewkę, zrozumiec jak patrzy i co widzi rodowity Japończyk
- a tymczasem można jedynie zooooomowac i wszyscy zgodnie wzdychać będą:"ale ładnie tam u was".
Subskrybuj:
Posty (Atom)


