niedziela, 20 września 2009

niedziela, 23 sierpnia 2009

i znowu na plaze



Oto nasi ratownicy
  • Fale ogromne, wiec z wielkiej plazy jedynie skrawek tuz przy skalkach wydzielono tego dnia dla moczacych sie. Mozna bylo brodzic, rzucac sie na fale i trzeba bylo uwazac aby nie podpasc...
  • Byli baaardzo aktywni, nie pozwalali nam uzyc naszych przegrzanych rozumkow i nie wierzyli w zdrowy rozsadek. Spacer wzdluz plazy przy zanurzeniu do kostek okazuje sie byc zagrazajacy zyciu wiec czekalismy az patrol nawiedzonych zbawicieli plazowiczow przejdzie, i mozna bedzie posunac sie spacerowych krokiem w ciszy...
  • Sadzac po wieku nacisk na prewencje wydaje sie zrozumialy, ale skoro Bog dal czlowiekowi wolna wole , to moze jednak nie trzeba byc od niego lepszym????
  • O 17 ratownicy lubujacy sie w naduzywaniu swych megafonow wykrzyczeli ostatnie ostrzezenie: ze juz koncza dyzur i teraz to bedzie juz okrutnie niebezpiecznie!!- plaza odetchnela szumem morza wreszcie.

niedziela, 16 sierpnia 2009

Rodzinnie na pare godzin raz w roku tradycyjnie do


Zushi.
  • W wodzie lagodnie, fale byly, ale co to za fale w porownaniu do Shichigahamy-(zostalam przekoziolkowana, bo spoznilam sie nurkujac i wysoka!!!sciana wody ruszyla na mnie)
  • A wiec tym razem nie skaczemy, nie slizgamy sie na desce- jest cudownie leniwie i spiaco. Ilosc ludzi wcale nie przeszkadzala wypoczac, dziwne...To chyba wszechpotezny szum morza rozrzedza inne dzwieki w przyjemne senne mruczenie albo- za dlugo mieszkam tu i inaczej spostrzegam swiat? widze wybiorczo? automatycznie wykasowuje obcy material ludzki z obiektywu mozgu?(w Hawaiians sie to nie udalo)-a wiec jednak to sila morza wiatru nieba nad glowa w duuuzych porcjach dla kazdego z kruszonym lodem, sokiem truskawkowym i mleczkiem skondensowanym koniecznie
  • (Pani Aniu, za kaki gori w TAK gorrraco dziekujemy!)
  • W oddali widac wyspe Enoshima z wieza widokowa po srodku.

niedziela, 9 sierpnia 2009

No i pora wracac...



  • Wyjatkowo deszczowe to byly wakacje, a tym razem wybralysmy sie wczesniej niz w poprzednich latach, myslac, ze deszcze nad Zatoka Sendajska zaczna sie tak po 10 sierpnia...
  • Zaskoczyla mnie po powrocie okrutna parnosc Tokio-spacer po sprawunki i do lekarza byl meczarnia z wieloma przystankami po drodze...Powoli sie przyzwyczajam.
  • Ostanie spojrzenie na nasza plaze i ruszamy do dom- nawet dosc szybko jak na japonskie przyzwolenia predkosci..

sobota, 8 sierpnia 2009

Konkurs zamkow ? piaskowych

Dziewczyny pocieszaja sfinksa, zeby jakos sie trzymal, nie oddychal gleboko i nie krecil sie,
Jacob dzielnie przesiedzial 50minut !

niedziela, 2 sierpnia 2009

Pokoj z widokiem


  • Na lewo klif, na prawo klif, a dolem fale bija, a w gorze cykady ogluszaja, a smiszne ptaszki cwierkaja.
  • Jeden taki, moj ulubiony, to mial "cwierk" jakby sie ciagle mylil i probowal od nowa. Zaczynal:" trrrrrrrrrrrrututututtutuuuu" a po chwili zawiedzionej przerwy:" pici, PIci , PIci , PIci "-bardzo dlugie to "pici pici" z wsciekla akcentacja na PI. Cudny.
  • U dolu z lewej widok z pokoju na pietrze, domek nasz na skraju, strach patrzec w dol...

niedziela, 19 lipca 2009

Hortensjowa Okutama

  • Poranny pociag stopniowo zapelniali latwo rozpoznawalni wycieczkowicze -po paru przesiadkach otaczaly nas zewszad kijki, plecaki, super buty, ekstra wodoszczelne zegarki, sprytne ustrojstwa na wszelkie okazje, mapy w mapownikach, spodnie, bluzy, bandany, chustki, bidony, chlebaki:fajnie-uwielbiam ogladac sprzet turystyczny w calej gali.
  • Okutama nalezy do prefektury Tokio i jest tam sporo tras do wedrowek. My po krotkim spacerze wzdluz rzeki, wybralismy najbardziej znana -gorka Mitake i tereny wokol -"Ogrod Skalny". Powietrze w lesie bylo przepyszne.
  • Po drodze do stacji Kori uratowalam pewnego chrzaszcza,( japonskiego jelonka rogatego?), ktory na asfaltowej drodze meczyl sie lezac na plecach i machajac nogami-inni od razu wycenili zdobycz-taaaki okaz "pojdzie" za wiecej niz tysiac jenow w centrum! KU-cian zostal wiec zapakowany i zniewolony. Jechal pociagiem, autobusem, kolejka kablowa, udalo mu sie wyjsc z pudelka i siedzial na ramieniu Japona. W koncu wypuscilismy go na popas na drzewo, obok struzki zywicy. Pa, pa KUU-cian!